Po długiej przerwie wracam z kolorowanką, bo kto bogatemu zabroni?
Niedawno ja i moja starsza siostra (młodsza, ale nie najmłodsza siostra Kasi, bo nas trzy) dostałyśmy niespodziewane prezenty za pomoc przy rodzinnej imprezie. Ja dostałam oczywiście jedzenie (surprise, surprise), a moja starsza, Kaśki młodsza, ale nie najmłodsza dostała kolorowankę, o taką:
Pogodziłam się z faktem, że ja jestem ta jedząca w domu i poszłam spać. Rano nawet zapomniałam o całej sprawie, po czym po południu wszyscy poszli spać, a ja robiłam podchody w stylu: jak tu pożyczyć sobie tę kolorowankę tak żeby siostra nie zauważyła. Myślałam o wszystkim, próbowałam wszystkiego po czym się poddałam. Za jakiś czas rodzina wstała z drzemki a ja zaczęłam wywiad z Kaśką:
Ja: ej fajna ta kolorowanka, już od jakiegoś czasu o takiej myślałam. Teraz to takie trendy się zrobiło.
Kaśka: taak?
Ja: no, wszyscy o tym piszą.
Kaśka: no widzisz,to chyba źle wycelowałam te prezenty.
Ja: no wiadomo, że źle. Gdzie kupiłaś? Ile dałaś?
Kaśka: no w Tesco, jakieś 3 dychy.
Ja: Jedziemy?
No i pojechałyśmy.
I teraz Magdzioł nie ma życia bo koloruje:


