Wednesday, October 16, 2013

Pierwszy raz.../It's been my first time...

...zamówiłam sobie GlossyBoxa. Tylko dlatego, że zrobiła go Kasia Tusk i umieściła w nim swoje ulubione produkty. Nie wiem, po co mi ulubione produkty Kasi Tusk, ale jestem jak sroka i takie rzeczy do mnie zawsze przemawiają. 
...that I've ordered a GlossyBox. I did it only because it was composed by Kasia Tusk (our Prime Minister's daughter turned fashion and beauty blogger). I'm not sure why I'd need her favourite beauty products but apparently I do! Such gimmicks are just my thing.





Ładnie to wszystko jest zapakowane. Przy otwieraniu naprawdę poczułam się, jakby były święta :)
Everything has been wrapped in a very pretty way that made me feel like it was Christmas :)

A w środku:
Inside:


Płyn micelarny firmy Bioderma - No to jest czad! Zawsze chciałam spróbować i zawsze blokowała mnie cena. Lubię mój płyn do demakijażu z Nivei, ale cieszę się, że mogę wreszcie spróbować Biodermy. Dziękuję, Kasiu Tusk! (tak, myślę, że ona to czyta!)

Bioderma Micellar Water - this is so cool! I've always wanted to try this and have always been discouraged by the price. I like my Nivea make-up remover but I'm pretty happy about being able to try Bioderma at last. Thanks Kasia! (I do believe she reads this!)


Lakier do włosów Wella - bardzo rzadko używam lakieru do włosów, właściwie tylko przy szczególnych okazjach. Chyba dlatego, że boję się efektu hełmu (czytaj: nie umiem go używać). Ale skoro Kasia Tusk twierdzi, że ten mi nic nie poskleja, to popryskam się nim choćby jutro!

Wella hairspray - I rarely use hairspray and I'll own up: I've no idea how to use it properly and always end up with a helmet on my head. But if Kasia Tusk claims it won't make my hair sticky, then I'll spray it all over myself even tomorrow!


Balsam brązujący Palmer's - znam tę firmę wydaje mi się, że dość dobrze, bo używałam kilku ich kosmetyków w czasie ciąży (miały w magiczny sposób ustrzec mnie przed rozstępami ale niestety pozbawiły mnie złudzeń co do istnienia magii). Drażni mnie w nich zapach, bardzo dusząco kakaowy, a ja nie przepadam za słodkimi zapachami kosmetyków. Do tego nie przepadam za takimi wynalazkami jak balsamy brązujące, bo do tej pory każdy brudził mi ubranie i okrutnie śmierdział. Ale wypróbuję!

Palmer's Natural Bronze Body Lotion - I know this brand because I used a few of their products when I was pregnant (they were supposed to magically help me avoid stretch marks - ended up disillusioning me about magic). I find their smell very strange but I generally avoid overly sweet smelling cosmetics. On top of that I'm not a fan of bronzing products because the ones I've used so far always made my clothes dirty and me smelly. But I'll give it a try anyway.


Organiczny energizujący (jest takie słowo?) peeling do twarzy firmy Love Me Green (oraz voucher na zakupy na ich stronie internetowej o wartości 50 złotych) - super! Nie znam tej firmy, ale peelingi do twarzy lubię bardzo, tylko jestem dość wybredna, bo te drobinki nie mogą być dla mnie zbyt ostre ani grube. Mam w tej kategorii swojego ulubieńca z firmy Lirene, ale ten ma super fajny naturalny skład, więc spróbuję, a jeśli będzie fajny, to voucher wykorzystam na następne opakowanie (bo właśnie tyle kosztuje).

Love Me Green Organic energising face peeling (plus a 50zl voucher to buy their stuff online) - that's awesome! I don't know this brand but I do love a good face peeling, although I'm quite picky about it - the scrubbing bits have to be really tiny and not too harsh on the skin. I already have my favourite (by a Polish brand Lirene) but I'll admit this one has a great ingredients list so I'll be happy to try it. And if it's good I'll use my voucher to get another one (as it costs almost exactly 50zl).


Cukrowy scrub firmy Pat&Rub - nie cierpię scrubów. No nie lubię, bo dla mnie są za ostre, drapią... Wiem, że właśnie to mają robić - być może źle ich używam albo trafiam na jakieś felerne. Ale firma podobno jest niezła, więc na pewno nie wyrzucę.

Pat&Rub Sugar Scrub - I abhor body scrubs. They're too harsh, they scratch... Probably that's what they're for and maybe I don't know how to use them or only tend to buy some iffy ones. The company is said to be more than ok so I won't be throwing this one away for sure!


Lakier do paznokci Golden Rose - tu się trochę zawiodłam, bo to lakier z niższej półki, wolałabym pewnie dostać coś bardziej ekskluzywnego, ale ludzie się zachwycają, że te lakiery są fajne, a kolor bardzo mi się podoba, więc wynika z tego, że wreszcie pomaluję paznokcie :) Szkoda bardzo, że nie jest szybkoschnący, bo z małym dzieckiem zależy mi na czasie przy tego typu zabiegach. Mam też nadzieję, że będzie się trzymał kilka dni nawet przy szorowaniu garów!

Golden Rose Nail Laquer - now that was disappointing. This is really cheap and I would've preferred something more posh but I've heard it's really good quality and the colour I got is really pretty so it seems I'll end up painting my nails really soon. It's a pity it's not 'quick dry' because that's what I'm after these days :) I also hope it'll stay on for a few days even after scrubbing the plates!

Powiem tak: fajna sprawa ten cały GlossyBox! Wiem, że zdarzały się lepsze i gorsze miesiące, więc z jego subskrypcją łączy się pewne ryzyko, ale jeśli ktoś zamówił sobie takie pudełko na cały rok, to pewnie się to opłaca. Nie będę zamawiała kolejnych pudełek, chyba że pojawią się kolejne 'promocyjne' sygnowane przez jakieś fajne osoby. A jeśli chodzi o cenę - 49 złotych zwróciło się już przy peelingu do twarzy, który sam jeden właśnie tyle kosztował. Wiem, że to może złudne, bo pewnie nie wywaliłabym pięciu dych na peeling, ale wmawiam sobie, że zrobiłam dobry interes :)

On the whole I think it's a really cool thing this GlossyBox. I know that there have been better and worse months so you do risk a little if you decide to subscribe. But if you order the whole year subscription it will probably pay off. I'm not going to order any more boxes unless there are more 'special edition' ones composed by some cool people. And as for the price - it was 49 zl. It paid off as soon as I saw that face peeling which costs exactly the same. I know I wouldn't have probably thrown away 49 zl for a peeling but I'm telling myself that it was a great deal :)

1 comment:

  1. Your blog is fabulous!
    Check out mine?
    http://kellyanngonsalves.tumblr.com.au/

    ReplyDelete