Jakiś czas temu zamieściłam tu wpis o październikowym Glossyboxie z kosmetykami, które polecała Kasia Tusk. Od tamtej pory dostałam jeszcze dwa pudełka, listopadowe było świetne, grudniowe słabiutkie (a liczyłam na to, że na Święta wrzucą coś mega super).
PAŹDZIERNIK
1. Płyn micelarny do demakijażu Bioderma Sensibio H2O - wszyscy szaleją na jego punkcie już od jakiegoś czasu, a ja nigdy go nie kupiłam, bo cena jest śmieszna. Dlatego ucieszyłam się, że dostałam tę próbkę. Ale zupełnie niczego szczególnego w Biodermie nie dostrzegłam, głównie dlatego, że nie mam cery wrażliwej ani suchej, a podobno właśnie na takiej sprawdza się ona świetnie.
2. Organiczny peeling do twarzy Love Me Green - użyłam go może dwa razy, ale ze względu na jego bardzo słabe drobinki uznałam, że nie jest dla mnie. Wróciłam do mojego ulubionego z Lirene i okazuje się, że chyba podrażnia mi twarz. Dlatego przewiduję powrót do ulubionego peelingu Kasi Tusk jak tylko skończy mi się Lirene.
3. Cukrowy scrub do ciała Pat&Rub - już pisałam, że ze scrubami mi nie po drodze i ten nic w tym temacie nie zmienił. Zużyłam go w całości bo zapach miał przegenialny! Taki cytrusowy, świeży, pyszny! Utrzymywał się bardzo długo, a do tego zostawała na skórze taka warstwa, która dawała fajne uczucie nawilżenia. Jednak nie podobało mi się jedno: podczas rozprowadzania go na skórze strasznie szarpał mnie za włosy na przedramionach :D i zostawiał na nich taką białą maź, którą musiałam szorować myjką. Strasznie mnie to drażniło, dlatego nie przewiduję więcej scrubów w moim życiu.
LISTOPAD
1. Szampon do włosów farbowanych Essensity Schwarzkopf - beznadzieja. Szarpie włosy, mam wrażenie, że je wysusza. Słabo się pieni. Bardzo mi się nie podoba. Leję go na włosy strasznie dużo tylko po to, żeby szybko się skończył.
2. Cień do powiek Emite Makeup - cudowny. Naprawdę genialny. Ma piękny odcień, trzyma się cały dzień (na bazie ArtDeco), ślicznie wygląda. Odkąd go mam, używam go codziennie, a wszystkie inne jasne cienie poszły w odstawkę. Nie rozumiem tylko, jak cień może kosztować 80 złotych, nawet tak dobry.
3. Błyszczyk do ust Balance Me - organiczny, stuprocentowo naturalny itd. Nie wiem, ja nie jestem fanką błyszczyków, więc nie do końca jestem obiektywna. Jest chyba w porządku, ma taki miętowy smak i mrowi w usta. Kolor ma dziwny w tubce, ale na ustach wygląda, jakby był bezbarwny.
GRUDZIEŃ
1. Serum rozświetlające Lierac Mesolift - fajna rzecz, taki pomarańczowy, bardzo płynny kremik. Nie ma zapachu - to chyba dobrze, ale pasowałby tu jakiś cytrusowy. Nie wiem, czy to serum cokolwiek poprawiło w mojej cerze, ale ja generalnie nie mam problemów z twarzą, więc może nie miało na co zadziałać. Trzeba mu przyznać jedno - mała próbka starczyła mi na miesiąc! Wydajność naprawdę dobra.
2. Lakier do paznokci Nails Inc. kolor Victoria - kolor fajny, bardzo ciemny bordowy, z daleka wygląda prawie jak czarny. Na paznokciach wygląda bardzo elegancko. Tzn tak myślę, że jak się go uda położyć równomiernie, to będzie wyglądał elegancko. Mi się nie udało, przy dwóch warstwach. A do tego odprysł mi po jakichś 2-3 dniach, czyli standardowo. A skoro standardowo, to myślę, że można spokojnie znaleźć podobny kolor za o wiele mniej pieniędzy.
3. Żel pod prysznic z drobinkami rozświetlającymi Yves Rocher Złota Wanilia - w butelce wyglądał cudownie! Mienił się ślicznie na złoto do tego stopnia, że odsuwałam w czasie użycie go, bo było mi szkoda tak na co dzień się świecić. Kiedy tylko go użyłam, na skórze nie zostało nic złotego :( Słabo. Ale ładnie pachniał wanilią.









No comments:
Post a Comment