Po co komu postanowienia? I tak po miesiącu nikt nie pamięta, co sobie na posylwestrowym kacu wymyślił. Żeby schudnąć, oszczędzać, rzucić palenie. Dwa dni, może tydzień idzie dobrze, a potem zaczyna brakować silnej woli. Można by sobie postanowić, że niczego nie będziemy postanawiać, ale ja od kilku lat widzę, że daję radę wytrwać w postanowieniu czytania większej ilości książek, a skoro się da, to pewnie da się też inne rzeczy :) Dlatego też moja lista postanowień na ten rok jest, żeby nazwać rzeczy po imieniu, ambitna.
Uroczyście postanawiam:
1. Przeczytać 50 książek. W 2012 roku przeczytałam 51, w 2013 nazbierało się 60! Myślę więc, że nie będzie problemu z tą pięćdziesiątką w 2014, pomimo tego że wracam do pracy. Mam taki plan, żeby wrócić do pewnych książek, które od wielu lat uważam za moje ulubione, ale gdyby ktoś mnie zapytał, o czym są i co mi się w nich tak bardzo podoba, to nie byłabym w stanie zbudować jednego mądrego zdania. Takie odwiedziny u starych znajomych :) Poza tym będę omijać literaturę młodzieżową, chyba z tego wyrosłam.
2. Obejrzeć 50 filmów. No naprawdę. To aż wstyd, żeby nie być w stanie obejrzeć jednego filmu w tygodniu, a w 2013 roku NAPRAWDĘ nie widziałam chyba nawet dziesięciu filmów w całości. Żenada. I tu znowu: chciałabym odświeżyć to, co już kiedyś widziałam, nadrobić zaległości z ostatnich kilku lat, zorientować się w temacie Oscarów i być na bieżąco z nowościami (OK, 50 to będzie za mało na to wszystko).
3. Kończę z przeklinaniem. Bo kobiety z klasą nie przeklinają. I tyle.
4. Chodakowska! Nie odpuszczamy!
5. Pilnować tego, co jem.
6. Nie stresować się błahymi rzeczami, takimi jak praca (błahostka!), babcie w kolejkach, zapisy do lekarza na 2016 rok, wieczny kurz w domu, wyjący pies u sąsiada. Będę zen, jak ten kwiat lotosu na spokojnej tafli jeziora, czy jak to było. Zen.
7. Dbać o siebie i moich chłopaków, choćby nie wiem jak mi się nie chciało.
8. Spędzać jak najwięcej czasu z rodziną - bliższą, dalszą, każdą :)
9. Napisać coś na blogu codziennie.
9. Napisać coś na blogu codziennie.
Te wszystkie postanowienia chyba sprowadzają się do jednego, ważniejszego tematu. To ma być dobry rok. Za 365 dni chcę móc poklepać się po ramieniu i powiedzieć: dobra robota! A z tyłu głowy będę miała dwa zdania: "Szanuj się" i "Wygląd jest najważniejszy" :D
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
***
Who needs resolutions? A month goes by and nobody remembers what they, hungover after the New Year's Eve, promised themselves to improve. To lose weight, save money, quit smoking. For two days, maybe a week, you're doing great, and then your strong will fizzles out. You could of course resolve not to resolve anything at all but I've noticed in the past few years that I manage to keep to my resolution of reading quite a lot of books in a year, and if that's possible, then anything's possible :) That's why my list for 2014 is, to say the least, ambitious.
I hereby resolve to:
1. Read 50 books. In 2012 I read 51, in 2013 there were 60! So I think I won't have any problems with reaching 50 even though I went back to work. This year I want to focus on rereading my old favourites to see if I remember anything about them at all :) And I'll try to read as little YA as possible. I feel I'm too old for that.
2. Watch 50 films. Honestly. It's disgraceful not to be able to watch one film a week and in 2013 I REALLY didn't see even ten films in their entirety. Again: I want to see some old favourites again, catch up with what I've missed in the last couple of years, have a look around what's going to be nominated for Oscars and try to be up to date with what's new (right, 50 might not be enough).
3. No more cursing. Because sophisticated women don't curse. Full stop.
4. My favourite exercises - every day!
5. Keep an eye on the food that I put into myself.
6. Not stress out over little things such as work, old ladies in queues, not being able to make an appointment with a doctor before 2016, the eternal indestructible dust in my house, the howling dog next door. I'm going to be zen, like that lotus flower on a lake, or somehing. Whatever. Zen.
7. Take the best care I can of my boys, even if I really feel like not doing anything.
8. Spend as much time as possible with all of my family.
9. Write something on this blog everyday!
This has to be a good year. So good that in 365 days I want to be able to pat myself on the shoulder and tell myself that I did a good job.
Happy New Year!
No no no... ale postanowienia! Trzymam kciuki zeby sie udalo.
ReplyDelete