Sunday, January 5, 2014

Sklepy sportowe nie mają mat do ćwiczeń.

Potrzebowałam matę do ćwiczeń, ponieważ ćwiczę. Niektóre ćwiczenia robi się na kolanach, więc muszę klęczeć na panelach - to boli. Wczoraj w drodze powrotnej z czeskiej Ikei mijaliśmy Decathlona i gdyby nie to, że na tylnym siedzeniu słychać już było początek głodno-pampersowej symfonii, to wstąpiłabym tam i ostatnie pieniądze wydała na tę matę. I jeszcze na spodenki, koszulki, hantle itp. No ale nie wstąpiłam.

Dziś, w niedzielę, jak każda szanująca się Polska rodzina udaliśmy się do Galerii Auchan (haha). Po raz pierwszy w życiu weszłam do sklepu sportowego. Czemu do tej pory nie wchodziłam? Bo się bałam. To tak jak z chodzeniem na basen i na siłownię - mam wrażenie, że żeby chodzić w takie miejsca, trzeba dobrze wyglądać. W takim sklepie - podpowiadała mi moja wyobraźnia - sprzedający to modele z kalendarza fitnessu, a klienci to wyczynowi sportowcy z brzuchami tak płaskimi jak... żadna moja część ciała. 

No ale dziś w końcu się przemogłam i weszłam, bo tej maty potrzebuję. A tam na kasie - jakiś były uczeń z mojej szkoły (sportowej!!). Pytam grzecznie, czy mają maty do ćwiczeń. Nie mają. Powiedziane tonem - heloł, skąd pomysł, że mielibyśmy mieć? W SKLEPIE SPORTOWYM! NIE MAJĄ MAT DO ĆWICZEŃ! 

Wchodzę do drugiego, nawet nie podchodzę do obsługi. Szukam, szukam, szukam. Nie ma mat. W sklepie sportowym. Wchodzę do Auchan. Szukam znowu. Długo szukam. Nie ma. Hantli szukam, kilogramowych. Są. Poobgryzane. Przecież tym się ćwiczy, tego się nie je! 

Wchodzimy do Jyska. W Jysku, sklepie z meblami i pościelą, zupełnie niesportowym, mają maty do ćwiczeń. Niech ktoś mi to wytłumaczy, bo ja naprawdę nie pojmuję. I to jeszcze w trzech kolorach!

PS. Jeszcze tylko dodam, że od wtorku w Lidlu będzie asortyment sportowo-ćwiczeniowy! W Lidlu, sklepie sportowym!

No comments:

Post a Comment