Friday, January 10, 2014

Dwa absurdy.

Dzisiaj jeden temat, ale dwa przykłady.

Przykład nr 1.

Czytam książkę pożyczoną od koleżanki. Rzecz dzieje się we Francji, a jeden z bohaterów jest Azjatą. Pewna osoba zadaje mu lekko rasistowskie pytanie odnośnie jedzenia, a odpowiedź jest co najmniej mało zrozumiała.



Chciałabym zapytać osoby, które nie znają żadnego obcego języka, czy są w stanie odgadnąć, co to są 'rolki wiosenne'.

Bo dla mnie 'rolki wiosenne' wyglądają tak:



Tymczasem chodzi o sajgonki. Tak przynajmniej myślę, bo po angielsku to 'spring rolls'. Tylko książka tłumaczona z francuskiego...


Przykład nr 2. 

Jemy dziś z Tymkiem wafle zbożowo-ryżowe. O takie:



Nie spojrzałam na skład w sklepie, ale zerknęłam na niego w domu.


Skoro składnik, którego jest w waflach jeden procent zasługuje na to, żeby wymieniać go w nazwie, to ja postuluję, żeby nie dyskryminować reszty, której pewnie jest niewiele mniej, i żeby te wafle nazywały się zbożowo-ryżowo-solno-olejowo-aromatowe.

2 comments:

  1. ciekawe skąd tłumacz wytrzasnął te rolki wiosenne, przecież po francusku sajgonki to les rouleaux impériaux. Jeśli już to wyszłyby mu rolki imperialne ;p

    ReplyDelete
  2. dlatego też podejrzewam, że ktoś tę książkę tłumaczył nie z oryginału, a z tłumaczenia angielskiego. albo postanowił tłumaczyć z francuskiego na polski za pośrednictwem słownika francusko-angielskiego.

    ReplyDelete